//////

LUDZKIE DOZNANIA

Zgadzamy się, że istnieje pluralizm doznań ludzkich w cierpieniu, ale nie chcemy przyjąć do wiadomości pluralizmu form szukania po­mocy w cierpieniu; faktu, że chorzy ludzie mogą obierać różne drogi, aby doznać ulgiW dolegliwościach fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Lekarze i tak nie mogą podołać temu wszystkiemu. Kiedy obserwuje się przeładowane poczekalnie, przepracowanych le­karzy rodzi się pytanie, jaki sens mają teoretyczne przesłanki o absolutnej wyższości medycyny naukowej. W konfrontacji z rze­czywistością okazują się one niekiedy raczej abstrakcyjne. W niektórych sytuacjach może lepiej byłoby przyjąć pomoc z zewnątrz niż stosować zasadę: „sam nie mogę, ale drugie­mu nie dam . Działalność owego „drugiego” nie zawsze, nie w każdym wypadku” jest szkodliwa. Na ten temat mamy dość jedno­stronną i niepełną informację, podobnie zresz­tą jak o działalności lekarzy, z tym że w pier­wszym wypadku skłonni jesteśmy do zauwa­żania błędów i pomyłek, a w drugim wypadku osiągnięć i sukcesów.

TENDENCJA DO PRZECIWSTAWIANIA

Etos jest taki, że medycyna zachod­nia była z nami od niepamiętnych czasów, a inne systemy leczenia są trzeciorzędnymi usiłowaniami konkurowania z nią. Mamy tendencję do przeciwstawiania „właściwych”, „odpowiedzialnych”, „nauko­wych” lekarzy wraz z ich pacjentami — „nie­właściwym”, „nieodpowiedzialnym”, „nienau­kowym” innym uzdrowicielom, w ogóle do przeciwstawiania „nauki” i „magii”. W rzeczy­wistości jest przecież tak, że wierzenia i zja­wiska oparte na naukach przyrodniczych koegzystują z wierzeniami i zjawiskami nie wy­jaśnionymi przez te nauki. Co więcej, oficjal­na medycyna — bez rozgłosu zresztą — po­sługuje się już dość szeroko akupunkturą, a także hipnozą w działalności klinicznej, sto­matologii i psychoterapii, i ten proces zdaje się postępować. Czy „cuda” mogą być zare­zerwowane tylko dla lekarzy, uprawnione tyl­ko wtedy, kiedy dokonują się w placówce służby zdrowia?

WYUCZONA WIEDZA

Wielu, chyba większość absolwentów tych uczelni posiada zupełnie zrozumiałą, wyuczoną niezdolność uz­nania, że we wszystkich społeczeństwach na świecie leczeniem i uzdrawianiem zajmują się najrozmaitsze osoby, nie tylko przedstawiciele naukowej medycyny, że nie musi to zawsze oz­naczać zacofania i szkody dla chorego i że cho­ry ma prawo do decyzji w tej sprawie. Uczel­nie medyczne po prostu wszczepiają paterna­lizm, przekonanie, że lekarz i tylko lekarz może o tym decydować, gdyż lekarz „wie le­piej”.Przyszło nam zaakceptować dogmat, że uzdrawianie jest wyłącznie domeną lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników służby zdrowia, wyszkolonych w tradycji zachodniej. Co więcej, jesteśmy przekonani, że medycyna uprawiana przez fachowców tego typu jest przede wszystkim dyscypliną logiczną, opartą na metodach pochodzących z nauk przyrod­niczych.

NISZCZENIE DOŚWIADCZEŃ

Dramat polega na tym, że przez całe dzie­sięciolecia niszczono doświadczenia, z pokole­nia w pokolenie przenoszoną tradycję i boga­ty dorobek starych kultur. Jeśli chodzi o za­chodnich lekarzy na tamtym gruncie, to na pewno nie ze złej woli. Przeciwnie, ciężko pracowali i zdziałali wiele dobrego. Mam na myśli inne sprawy. Mogą one być sporne, a wypływające z nich wnioski niełatwe do przyjęcia dla niektórych lub wielu lekarzy, a także nie-lekarzy. Tadeusz Kielanowski napisał kiedyś, że „lekarze są nieufni w stosunku do zjawisk, których nie rozumieją, a które wydają im się sprzeczne z tym, czego ich uczono”. Tymczasem tutaj „sprzecznie” mają być potraktowane pojęcia należące do podstawowej epistemologii lekars­kiej we wszystkich uczelniach naszego kręgu kulturowego, to znaczy opartych na tradycji judaistyczno-chrześcijańskiej.

GLOBALNA OCENA MEDYCYNY

Dokonano globalnej oceny współczesnej me­dycyny zachodniej z punktu widzenia jej przydatności dla potrzeb ludności naszego glo­bu. Zgodnie z przewidywaniami okazało się, że medycyna zachodnia stosunkowo najlepiej nadaje się dla ludności bogatych krajów uprzemysłowionych. „Stosunkowo” — gdyż i tutaj zostawia ważne potrzeby zdrowotne poza swoim zasięgiem. Lecz wstrząsający jest ten bilans w odniesieniu do znacznej większości mieszkańców Ziemi: krajów afrykańskich! azjatyckich i południowoamerykańskich.Mówi (w r. 1963) polski lekarz pracujący w Kongo: „Europejska cywilizacja sprowadzi­ła na Afrykę głębokie nieszczęście. Bilans wprowadzania europejskiej cywilizacji i kul-J tury w Afryce nie jest bilansem pozytywnym. Należałoby się więc zastanowić, czy ten nasz system jest rzeczywiście wyższy. Jedno jest tylko niewątpliwe, że biali wprowadzili tam swoją wyższą technikę. Ale wyższa technika nie jest argumentem natury moralnej”.

STOSUNEK DO LUDZI STARYCH

Kiedy się pomyśli o tym, jaki  stosunek do ludzi starych ma nasze społeczeń­stwo, to człowiek zaczyna wątpić w naszą; wyższość kulturalną. Albo sprawa samotnych] kobiet, wdów, kobiet z dziećmi. Żadna z nich  nie musi się martwić, z czego będzie żyła. Plemię nie opuści żadnego ze swych człon­ków, wszyscy są jedną wielką rodziną i obo­wiązki są dokładnie podzielone”.Program rozwoju medycyny tradycjonalnej i jej współpracy z medycyną nowoczesną. Po­wróćmy do problemów, jakie w początkachj lat siedemdziesiątych stanęły przed Swiatową Oragnizacją Zdrowia. To czym się zajmie­my, stanowi może najbardziej charakterystyczny przejaw ewolucji medycyny. W chwili obecnej nie można jeszcze w pełni ocenić ogromnej doniosłości tego zjawiska i jego skutków.

WSKAŹNIK SUKCESU

Coraz wyraźniej też widzimy, że zatrudnienie w gospodarce naro­dowej ne może być jedynym wskaźnikiem sukcesu rehabilitacji społecznej, że obok pracy zawodowej istnieć muszą jeszcze inne wskaźmiki, przede wszystkim integracja ze środo­wiskiem zamieszkania. Główne składowe tego wskaźnika — to życie rodzinne i seksualne C: oraz różne formy aktywności w społeczności lokalnej. W przeciwieństwie – do rehabilitacji klinicznej i zawodowej, w procesie rehabili­tacji środowiskowej główną rolę odgrywają  laicy, przede wszystkim rodzina. Nowoczesna medycyna odkryła ją stosunkowo niedawno. W innych kulturach więź rodzinna jest pod­stawą egzystencji ludzi starych, chorych i potrzebujących opieki:„Widziałem Kongijczyków, kiedy stali się so- gdy nikt im nic nie kazał. Oni rządzą się pwymi zasadami plemiennymi […]. Ich system ubezpieczeń rodzinnych to coś wspaniałego. |Nikt, kto stary, nie może znaleźć się poza społeczeństwem.

W CAŁEJ ROZPIĘTOŚCI

Pierwsza dominowała w całym obrazie rehabilitacji; druga dotyczyła głównie sfery zawofi dowej. Takie ujęcie okazało się za wąskie. Poza sferami rehabilitacji klinicznej i zawodaB wej znajduje się problematyka doniosła dlaf rehabilitacji życiowej: funkcjonowanie człowieka niepełnosprawnego w rodzinie, funkcjnowanie takiej rodziny, życie seksualne, integracja ze społecznością lokalną, formy opieka i pomocy nieprofesjonalnej.Występuje tu w całej rozciągłości wspomniana już nierównomierność rozwoju różnyeH? typów rehabilitacji. Najbardziej rozwinięta * jest rehabilitacja kliniczna, gdyż postępy  medycyny znacznie przyspieszyły proces aktyij wizacji człowieka. Lecz nie nadążają inne elementy procesu normalizacji, począwszy od  wyposażenia człowieka w nowoczesny sprzęta’ ortopedyczny, przez osadzenie go w pracy aż ; do adaptacji w rodzinie i integracji ze środowiskiem.

REHABILITACJA ŚRODOWISKOWA

Ochrona zdro­wia staje się systemem bardzo zróżnicowanym. Dbok rozmaitych służb profesjonalnych rośnie znaczenie laików: współmałżonków, rodziny, sąsiadów, kręgów towarzyskich, klubów i sto­warzyszeń samopomocowych; sprawują oni ważne, niekiedy nawet najważniejsze funkcje. Dobrym przykładem jest rehabilitacja społecz- ia (środowiskowa) człowieka niepełnosprawlego. Rehabilitacja traktowana jako system dzia­łań obejmuje trzy główne składowe: 1) rehalilitację leczniczą (kliniczną), 2) rehabilitację zawodową i 3) rehabilitację środowiskową! System działań rehabilitacyjnych jest rozwijl nięty nierównomiernie. Najbardziej zaawanfl sowane są działania podejmowane przez inil stytucje medyczne. Słabiej rozwija się rehabiB litacja zawodowa, a najmniej widoczne są nie zinstytucjonalizowane działania środowiskowai Podobnie jest ze znajomością każdego z tych członów. Stosunkowo najwięcej wiadomo o rehabilitacji klinicznej, mniej o zawodowejJ a najmniej o środowiskowej.